Nocna dłubanina…
Napisane w Me Moje, piardy śmiardy | Tagi:3D, grafika, test, wizualizacja, wnętrze
Testów ciąg dalszy
Tym razem kolejna forma filmowa.
Niestety jakość nie powala na kolana, głównie z dwóch powodów.
1. to tylko test,
2. przy pierwszym renderingu wysypał mi się komputer. Biedak ma za mało ramu i sie lekko spocił, dlatego postanowiłem zmniejszyć rozdzielczość z 640×480 do 320×240, no bo przecież (goto 1) to tylko test
Założyłem sobie konto na vimeo, żeby zobaczyć co to za serwis i sprawdzić, czy różni się od youtube.
Różnica jest i to kolosalna, bo vimeo zdaje się nie jechać tak okrutnie po jakości jak youtube. Niestety na moim filmie tej różnicy nie widać, bo jakość pliku wejściowego była już do d…
W każdym razie, umieszczam obydwie wersje
old factory and red blob test from gedzior84 on Vimeo.
Napisane w Me Moje, TyTuba, piardy śmiardy
Testowy Tydzień
Ostatnimi czasy nie robię nic innego, jak testowanie wszelakich ustawień w Maxie.
Tych suwaków, guzików, okienek i liczb jest tyle, że ciężko to ogarnąć, ale małymi kroczkami można iść do przodu
Tutaj bawiłem się NURMS’ami oraz ustawieniami połyskliwości poszczególnych materiałów.
Poniższy obrazek z kolei to wynik zabaw ‘mr sky portal-em’.
Poza tym, kilka dni temu dodałem na swój kanał na youtubie krótki filmik testowy ze scenki z opuszczoną fabryką.
Ot, zwykły przelot kamerą po wymodelowanej scenerii. Bardziej zależało mi na nadaniu kamerze trajektorii przy pomocy opcji ‘Path Constrains’
Oczywiście, gdyby komuś przy okazji tych obrazków nasuwały się jakieś pytania, to walić śmiało
Mały apdejt :)
3D zabawy
Bilard moim okiem
Napisane w Me Moje, piardy śmiardy
40-lecie Popcornu
W roku 1969, czyli 40 lat temu pewien człowiek o nazwisku Kingsley skomponował jeden z najbardziej znanych utworów muzycznych. Utwór ten jest uważany za pierwszy poważny utwór elektroniczny, który rozwinął swój gatunek. ‘Popcorn’ – bo tak zwie się ten kawałek, zdobył niesamowitą popularność na całym świecie i chyba nie ma osoby, która nie znałaby tego motywu.
Pomijając wiele bardziej i mniej udanych remiksów, chciałbym zaprezentować oryginalny utwór skomponowany w 1969 roku (filmik pierwszy) oraz wersję zagraną na pianinie przez samego autora (filmik drugi). W tym drugim chciałem zwrócić uwagę, w jak fantastyczny sposób można wyciągnąć z niby tak prostego utworu jego drugą naturę. Podczas gdy oryginał trąci lekkim pop-kiczem, tak jego grany na pianinie odpowiednik zdaje się emanować smutkiem i melancholią. Takie przynajmniej są moje własne odczucia.
Wypijmy zatem za 40 lat muzyki elektronicznej i za tak doskonały utwór, który tę gałąź rozpoczął/rozwinął
Harry the Horse
Indie Games
‘Indie Games’ – to pojęcie prześladuje mnie od kilku tygodni. Wyjaśnię na wstępie, że nie chodzi o gry pochodzące z Indii. Określenie dotyczy tzw. ‘Independent Games’, czyli gier niezależnych, produkowanych przez małe firemki, pojedynczych artystów lub fanatyków chcących przekuć swoje wizje w wirtualną rzeczywistość. ‘Indie Games’ to coś więcej niż gry – to kwintesencja dobrych pomysłów. Produkty spod tego szyldu charakteryzuje nieszablonowość, oryginalność i przede wszystkim innowacyjność. Często można w nich spotkać rozwiązania, które nie przeszłyby w lekkostrawnych, populistycznych produkcjach (chociaż i te potrafią czasem zaskoczyć). Ostatnimi czasy miałem okazję zetknąć się z kilkoma tytułami, które zafascynowały mnie do tego stopnia, iż postanowiłem napisać o nich kilka słów.
1. GISH
O nowatorstwie tej gry pisać nie będę, bo sam fakt iż głównym bohaterem jest kulka smoły (sic!) jest tego niezaprzeczalnym dowodem. Nie pamiętam dokładnie, czy były w tej grze jakieś fabularne wątki, bo nawet jeśli były, to nie one sprawiły, że wciągnąłem się w nią na kilka tygodni. Wiadomość o tym, iż przyjdzie mi sterować smołą, przyjąłem z radością, bo takim bohaterem wcześniej nie byłem. Gish posiada kilka unikalnych właściwości – potrafi stawać się śliski, ciężki i lepki, a połączenie wszystkich cech razem, pozwala mu przedostawać się przez kolejne poziomy, a jest ich całkiem sporo. Atrybut śliskości pozwala przecisnąć się przez wszystkie wąskie szczeliny, w które wrogowie się nie mieszczą. Ciężkość przebije Cię przez kruche elementy dekoracji, zmiażdży przeciwników oraz zanurzy pod wodą. Lepkość moim zdaniem to cecha decydująca o wspaniałości tej gry, ponieważ pozwala na przemieszanie się po wszystkich możliwych płaszczyznach w grze, czyli podłodze, ścianach i suficie.
Gish to gra, której niestety nie da się opisać słowami, ponieważ aby docenić jej walory, trzeba w nią po prostu zagrać. Fizyka tytułowej kulki jest genialna. Po kilku godzinach spędzonych przed monitorem, nauczyłem się podstawowych manewrów i wtedy dopiero gra nabrała odpowiedniego smaczku, bo o dobrej zabawie można mówić dopiero wtedy gdy Gish słucha się naszych poleceń
Nie ukrywam, że sterowanie szło mi z początku opornie (szczególnie skakanie) ale gwarantuję, że jeśli to się opanuje, to nic już nie stanie na przeszkodzie
No może z wyjątkiem basenów gorącej magmy.
2. DYSON
Dyson to bardzo ładnie wykonana strategia, w której celem prawie wszystkich misji jest dominacja na określonej przestrzeni (czyt. planszy). W grze dowodzimy oddziałami Dysonów – muchopodobnych stworzeń orbitujących wokół planet, które musimy przejmować, celem ukończenia poszczególnych misji. Każdy Dyson charakteryzuje się kilkoma cechami, takimi jak wytrzymałość, szybkość i atak. Każda z tych cech zależy od planety, na której dany Dyson się urodził. Na każdej planeci możemy sadzić dwa rodzaje drzew – drzewo Dysonowe, które rodzi Dysony oraz drzewo obronne, które w razie draki chroni naszą planetę przed obcymi najeźdźcami. Ogólnie to tyle – przejmujesz planetę, sadzisz drzewa, które rodzą Ci Dysony, przejmujesz następną planetę i tak dalej, nic prostszego. Jednak sposób w jaki się to odbywa, jest arcy-wciągający. Możliwość rozwijania i gromadzenia swojej armii, aby stoczyć walkę z rywalem, który często potrafi pokrzyżować Twoje imperialistyczne zapędy, jest naprawdę przyjemna i dostarcza pierwszorzędnej rozrywki.
Grzechem byłoby nie wspomnieć o muzyce w klimatach ambient, skomponowanej przez pana o pseudonimie Milieu.
Warto zapoznać się z tą grą, głównie ze względu na ciekawą oprawę wizualno-dźwiękową
3. CORTEX COMMAND
Gra wprawdzie nie ukończonna, ale jej demo przyciągnęło moją uwagę. Głównie ze względu na silnik, który w swojej złożoności potrafi zrobić na ekranie niezły burdel
Standardowo, pomysł gry jest intrygujący, ponieważ wcielamy się w rolę mózgu, zamkniętego w słoiczku. Mózg ten posiada niebywałą zdolność sterowania własnymi oddziałami, sam będąc zupełnie bezbronnym. W zależności od misji (a jest ich jeszcze niewiele) nasz bohater może być nieruchomy, zawieszony niczym żarówka w jakimś podziemnym bunkrze – wtedy trzeba uważać, aby nieprzyjaciel nie dostał się do środka i próbował nas zniszczyć. Może też być umieszczony zamiast głowy, na ruchomym robocie, którym możemy latać po całej planszy – odradzam, ponieważ słoik z zawartością jest bardzo kruchy, a kiedy ulegnie zniszczeniu, na ekranie pojawi się czerwony napis FAIL
Najlepszym rozwiązaniem jest sterowanie swoimi pionkami. Pionki to po prostu bezmózgie kukły, reagujące na nasze polecenia i dzięki nim możemy realizować poszczególne zadania.
Gra oferuje naprawdę mnóstwo atrakcji – od bardzo miłej dla oka grafiki począwszy, przez bardzo bogaty arsenał broni (jest ich chyba ponad 50), dobrą muzykę, edytor poziomów, a na wspaniałym silniku fizycznym skończywszy.
Silnik to w ogóle osobna para kaloszy, bo właśnie dzięki niemu gra jest tym, czym jest:) Wszystkie elementy mają swój ciężar i inne właściwości. Np. wyrzutnia rakietowa jest dużo cięższa od standardowego AK-47, dlatego nasza kukiełka będzie poruszać się nieco wolniej, o lataniu przy pomocy jetpacka już nie wspominając…
Gra posiada naprawdę niesamowitą ilość smaczków, które odkryć można jedynie podczas czynności grania. Jeden taki smaczek spowodował, że usiadłem do gierki na dłużej – a był to hełm na głowie jednego z żołnierzy. Odbijały się od niego kule z karabinu, ale gdy dobrze przymierzyłem, mogłem ten hełm żołnierzowi z głowy zerwać ![]()
Nie znam szczegółów dotyczących powstawania tej gry, więc nie wiem, czy została już ukończona, czy prace nadal trwają. W każdym razie demko można ściągnąć bez problemu. Za pełną/niepełną wersję trzeba już zapłacić.
Poniższy filmik jest troszkę obrobiony (zbliżenia, latanie kamerą), ale dość dobrze oddaje dynamikę rozgrywek w Cortex Command
Napisane w Me Moje, piardy śmiardy | Tagi:command, cortex, darmowa, dyson, game, games, gish, gra, gry, independent, indie, niezależna
konkurs ‘Robbo Forever’
Jako zatwardziały maniak Atarynki oraz wszystkiego co związane z ponadczasową grą Robbo, czuję się w obowiązku ogłosić, iż na stronie Atarionline rozpoczął się konkurs o szumnej nazwie ‘Robbo Forever’.
Jego istota polega na spreparowaniu plansz, przy użyciu programu Robbo Kreator. Program działa normalnie pod windowsem i do jego uruchomienia nie potrzeba żadnych emulatorów. Wprawdzie, aby przetestować swoją planetę, ów emulator jest już potrzebny, ale jego instalacja jest tak laicko prosta, że nikt nie powinien mieć z tym problemów. Emulator można znaleźć pod tym linkiem – Atari 800 Win
Konkurs skierowany jest do wszystkich. Jeśli czujesz, że jesteś mentalnie związany z Robbo lub rozpiera Cię przeogromna wiosenna siła kreatywności, powinieneś/powinnaś wziąć udział w konkursie
Ze wszystkich plansz, jakie w trakcie trwania konkursu uda się zgromadzić, w drodze głosowania, zostaną wyłonione 32 najlepsze pod względem grywalności, poziomu trudności, elementów logicznych i zręcznościowych. Z nich następnie zostanie skomponowana gra pt ‘Robbo Forever’.
Wszystkie zasady konkursu opisane są TUTAJ, więc chyba nie ma sensu, żebym o nich pisał.
Na zakończenie chciałbym przedstawić sympatycznego ROBBO tym, którzy nie wiedzą o jaką grę chodzi, w filmiku który wykonałem jakiś czas temu na potrzeby własne
Napisane w Me Moje, piardy śmiardy | Tagi:atari, atari800win, emulator, forever, janusz, konkurs, konstruktor, kreator, online, pelc, robbo









