Tycho – Dictaphone’s Lament

O tym artyście mógłbym pisać i pisać bez końca. Właściwie tak właśnie powinienem zrobić, bo dzięki niemu wiosna wydaje się być bliżej niż kiedykolwiek:) Nie wiem co sprawia, że jego muzyka potrafi być w tak zadziwiająco specyficzny sposób malownicza. Wiem, że jest to elektronika, a na słowo to jest uczulona większa część naszego społeczeństwa (z resztą nic dziwnego skoro prym w radio wiedzie FIIL (czy jak to sie pisze)), ale zachęcam do przesłuchania:)

Tycho (Scott Hansen) prowadzi bardzo głębokie życie artystyczne. Jest muzykiem i grafikiem. Często koncertuje, a mimo tego znajduje czas aby codziennie naskrobać coś na swoim blogu —>ISO50 i za to go sobie chwalę 🙂

Niedawno (12.11.07) wydał nową EP’kę pt ‚The Daydream’. Jest to krążek zawierający dwa utwory, z czego jeden (The Disconnect) pochodzi z wcześniej wydanego albumu pt. ‚Past is Prologue’ i o tym pisać nie zamierzam. Ale kiedy po raz pierwszy usłyszałem ten drugi (The Daydream), to po prostu wgniotło mnie w fotel. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale po pierwszych kilku dźwiękach ciarki przeszły mi po całych plecach z góry do dołu, pięć razy z rzędu. Nie wiem, czy tylko na mnie ta muzyka działa w ten sposób, czy to może jakiś odruch Pawłowa, ale w moim przekonaniu ta muzyka jest niesamowicie głęboka. Najlepiej słucha się jej gdy wkoło nie ma nikogo, albo kiedy wiesz, że nikt Ci nie przeszkodzi 🙂

Dla zachęty zamieszczam ten utwór tu —> THE DAYDREAM <— a gdyby komuś nie chciało się ściągać, to zawsze może wejść na stronę autorską pana TYCHO i odczekać chwilkę, aż muzyka sama popłynie z głośników 🙂

A poniżej umieszczam równie piękny ‚DICTAPHONE’s LAMENT’ z albumu ‚Past is Prologue’. Polecam szczególnie wtedy, gdy czujesz, że świat się wali, a szansa na ujrzenie słońca stała się nagle mniejsza niż kiedykolwiek…

Chemical Brothers – Star Guitar

Ależ ja mam słabość do tego teledysku. Pamiętam gdy zobaczyłem go po raz pierwszy (a było to chyba jeszcze w liceum), jak mnie zaskoczył fakt, że ktoś może odbierać muzykę podobnie do mnie. Że można ją wypisać przedmiotami przemykającymi za oknem pociągu. Tak proste i tak genialne 🙂 Poza tym, sam fakt, że kiedy na niego patrzę, to mam ochotę się spakować i wsiąść w byle co, bo świat jest taki ogromny…

Jeśli ktoś nie kojarzy tego klipu (w co wątpię), to to jest to to to !!

Aha, no i jeszcze apropos zajebistych teledysków, to ten również przywdziewa mnie w gęsią skórkę. Takie są właśnie skutki niewyspania 😛

The Flashbulb – Soundtrack To A Vacant Life

Jakiś miesiąc temu ukazała się na rynku nowa płyta pana żarówki (FLASHBULB). Nie mam jeszcze pojęcia dlaczego umknęło to mojej uwadze, z pewnością to wina intensywnej sesji. Dopiero kuzyn uświadomił mnie o istnieniu tego krążka. Oczywiście od razu zabrałem się do zasysania i wbrew pozorom nie jestem w tym momencie piratem, przestępcą, kryminalistą, ponieważ autor tychże utworów zapowiedział otwarcie, że sam otworzy nawet własne źródło na torrentach, aby w ten sposób wypowiedzieć wojnę koncernom takim jak iTunes. Prawdziwi zagorzali fani będą mogli wspierać swojego idola, kupując oryginalne pliki FLAC, ze strony LABELU.

To tyle słowem wstępu – jeśli ktoś poczułby się zainteresowany, to poniżej prezentuję oficjalne zajawki do tej płyty. Uważam, że klimatem i profesjonalizmem doścignęło nawet Boards of Canada 🙂

Teaser nr 1
Teaser nr 2

Kac?!

O w mordeczku… jak ja nie lubię tych dni, kiedy budzę się w swoim łóżku (na szczęście swoim) i zastanawiam się, czy jestem jeszcze nawalony, czy to może już kac…

Na szczęście zawsze jest Youtube. Można tam wejść i wpisać hasło ‚Piston’. Pewnie wielu z was nie ma pojęcia co to za postać ten Piston, dlatego prezentuję wam go poniżej – ten chłop to ma dopiero życie 😀

Daj, daj lamp… daj pompkę…

Zmianki

No i się troszeczkę zmieniło. Głównie zauważalny na pierwszy rzut oka jest wygląd, czyli tzw. design 😛 Nieco łagodniejsze kolorki dla podkreślenia mojej osobowości, haha 😀 Stronka jest teraz delikatna i zwiewna jak szum wiatru w toalecie, ale mi sie podoba 🙂

Dzięki pomocy Mrówencji dowiedziałem się, że jest możliwe stworzenie księgi gości, co od razu mi spreparowała. Podobnie sprawa wyglądała z portfolio, bo myślałem, że do końca życia będę musiał trzymać swoje projekty na tej nędznej Picasie, a tu proszę – pięknie, żwawo i w kolorze. Jeden klik i przenosisz się na poważnie wyglądającą podstronę, która zdradzić powinna na pierwszy rzut oka, z kim masz do czynienia 🙂

Po prawej na dole doszedł jeden ważny (o ile nie najważniejszy) pasek odnośników RSS. Tyle że ciągle nie wiem, do czego służy 😀 To chyba chodziło coś o to, że jeśli chcesz być powiadamiany o tym, że coś nowego się tu pojawiło, to musisz w coś tam kliknąć (lewym przyciskiem myszy) i wtedy będzie fajno…

Czy coś jeszcze ?! Na pewno coś dorzucę. Mrówka stwierdziła, że na laurach nie spocznie i tak samo jak portfolio, spróbuje przeinaczyć moją galerię ze zdjęciami i rysunami. Co z tego wyniknie, nie mam pojęcia. Poza tym nie wiem, czy się wypłacę, bo chciałem jej w podzięce za to wszystko podarować ołówek z TESCO za 1,50, ale go nie przyjęła. Obawiam się, że ołówek to dla niej za mało 😛

wedka.jpg